Spodobała Ci się któraś z moich toreb?
Chciałabyś mieć torbę wyjątkową, niebanalną ?
Napisz :catinabagg@gmail.com
Kto pyta, nie błądzi :)

piątek, 8 listopada 2013

Jak drzewiej /w prasie/ bywało....

Właściwie , to nie wiem od czego zacząć, bo dzisiejszy post, to będzie kilka grzybków w barszczu....hi hi hi..
Zacznę od tego, że w końcu wczoraj doczekałam się kordonka, z którego ma powstać firanka. O firankę poprosiła mnie synowa...no to ja oczywiście z wielką radością się biorę za dzierganie :) Co prawda prośba datowana jest na maj tego roku...ale zastrzegłam sobie, że nie wcześniej jak jesienią wezmę się za nią.
To materiał niezbędny do "produkcji" firanki :)
Na dostawę czekałam dwa tygodnie, bo okazuje się, że zgromadzenie 12 motków w jednym kolorze i odcieniu nie jest najłatwiejszą sprawą...hm.
A teraz coś o wzorze jaki ma na tej firance widnieć. Synowa wymarzyła sobie róże. Właściwie żaden kłopot, wystarczy w gugle wpisać "róże szydełkowe"....i z wielości obrazków, na pewno znajdzie się niejeden wzór. No....to byłoby za łatwe. Wzór zaczerpnęłam z pięknego, przepięknego Ilustrowanego Magazynu Tygodniowego "AS", za 40 groszy ;)))) (*)
 
Numer jest z 2 lutego 1936 r....oto dowód
Na tym zdjęciu jest nasz słynny Jan Kiepura. To kadr z filmu "Daj mi tę noc", kręconego w Hollywood...
A tu podpowiedzi, dla każdej gospodyni, jak powinno wyglądać menu, w  porządnym domu ;)
cyt........"Zupa z drobiu z grysikiem. Rizotto z grzybkami. Indyk lub indyczka pieczona z kompotem. Tort pomarańczowy.
Kolacja: Zimny indyk z sosem tatarskim."
albo ....
"Rosół z francuskiemi kluskami. Hachee z mięsa rosołowego w rancie z ryżu i sosem pomidorowym. Pieczeń sarnia z brusznicowym kompotem. Kruche rożki z orzechami.Kolacja: Flaczki z parmezanem."

Kolejna strona
To strona plotkarska ;)...w wydaniu mini, bo tylko jedna strona...dzisiaj całe periodyki są takim tematom poświęcone.
Kolejna karta i temat poważny...bo o powstawaniu bazy wojskowej na wyspie Midway.
No i w końcu doszłam do tematu, który spowodował że sięgnęłam po tą gazetę....
Jedna strona poświęcona na robótki szydełkowe. Maleńki cytat pochodzący z tekstu opisującego serwetki ;)
..."Ręczna robótka, to przytem najlepsza przyjaciółka kobiety. Od bardzo dawnych czasów współżyje piękna pani każdej epoki z ręczną robótką...." pisownia oryginalna.
I taki se wniosek wyciągnęłam, jako że współżyję na co dzień z robótkami ręcznymi , to jestem "piękna pani" !.. i tego się trzymam i nie puszczę!!!!
Na bazie serwetek z "AS"-a wyrysowałam swoje róż.

Poczyniłam jedną próbkę....i sprułam......Poczyniłam następną, to ona
Firanka będzie miała wymiary 200cm x 170 cm......
Od dzisiaj zaczynam poważne "współżycie" z szydełkiem ;))))
* Nie jestem posiadaczką tej cudnej gazety :( pożyczyłam .
===================================================
 Z frontu "skórzanego".
Takie etui uszyłam
 Pojechało w Polskę ;))))
 Beata
PS. Piszcie list do mikołaja .

41 komentarzy:

  1. 7 dni dobrej gospodyni powaliło mnie :)) Na łopatki. I okazuje się, że risotto, spaghetti i frytki nie przywędrowały do Polski w latach 90., ale znane były przed wojną. No, proszę, czego to się człowiek dowiaduje ze starych gazet.
    Różyczka fajnie Ci wyszła, firanka z pewnością będzie bardzo ładna, podobają się mi zresztą takie rzeczy.
    Piechol z etui jakby znajomy ze świata blogowego .... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepisy również mnie oczarowały :)
      Piesio, jak najbardziej znajomy ;)))

      Usuń
    2. To ja się przyłączam do tego siedmiodniowego powalenia! Menu powaliło mnie totalnie!

      Usuń
  2. ojej ale cudna gazeta toż to skarb ,a z Ciebie i piekna Pani i zdolna osóbka :) slicznie zaczynasz a co bedzie potem juz zazdraszczam ...
    a to jest pudelek ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To potem...to pieśń odległa, bo dziergania multum przed mną :).
      A to jest Samoyed ;)

      Usuń
  3. Beatko działasz oj działasz, gazeta ...WYPASIONA już wtedy babki zdobiły okładki :) chyba rzeczywiście była to gazeta dla sfer wyższych :) zważając na menu:)
    A etui wiem do kogo :)
    Buziak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gazeta jest normalnie booooska!!!!
      A co do etui, to pierwszy w mym życiu"szyciowym" piesek ;)

      Usuń
  4. Pracy co nie miara przy takiej firance ale efekt końcowy będzie tego wart. A etui mnie powaliło, bo też mam takiego piesia :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadziergam się, to fakt....ale lubię to :)

      Usuń
  5. A już miałm pytać skąd masz taką gazetę - rarytas normalnie :)
    A taką serwetę zrób... ta okrągła piękna jest...
    A to o współżyciu i Pięknej Pani też mi przypadło do serca... też się będę tego trzymać i nie puszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw firanka.....ale na serwetę też mam chrapkę :)

      Usuń
  6. Załamałam się ... to ja nie jestem piękna pani? nie umiem szydełkować:-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, Tobie jak najbardziej przysługuje tytuł "Pięknej Pani"...w końcu swymi zdolnymi rączkami malujesz...jak by nie było to robótka ręczna jest ;)))))

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Oj tak......cudowna podróż do przeszłości :)

      Usuń
  8. Niech mnie ktos oswieci, co to jest hachee? Jak zyje nie slyszalam!
    Ja bym chyba takiej firanki do konca zycia nie skonczyla, ale znajac Ciebie, uwiniesz sie z tym raz-dwa. Wzor jest ladny i wcale nie wyglada na bardzo trudny. Czy te roze maja byc na calej firanie, czy tylko szereg na dole? I czy firanka nie bedzie musiala byc po praniu ramowana? Pamietam takie zabiegi, sasiadka ramowala cudze firany na strychu, to byla robota!
    Buziolki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia co to...hachee.
      Róże będą na całej firance, a czy się "uwinę", to się okaże ;)
      Nie ma potrzeby naciągania, wystarczy lekko przeprasować :)

      Usuń
    2. Znalazłam na wiki ;
      Hachee – duszone, duże kawałki chudej wołowiny z cebulą i przyprawami w sosie własnym, serwowane najczęściej z gotowanymi ziemniakami lub purée. Jest to tradycyjna, mięsna potrawa jednogarnkowa spożywana na gorąco w całej Holandii i szczególnie popularna zimą[1][2].

      Przez Polaków nazywana potocznie „holenderskim gulaszem”[3].

      Usuń
    3. Nosz qrde! Nie mogli od razu napisac, ze gulasz? No, ale nie brzmi tak pieknie i zagranicznie jak hachee :)))

      Usuń
    4. Gulasz, to się jada pod strzechą, na salonach podają hachee ;)

      Usuń
  9. Ślinka leci czytając o tych niegdysiejszych specyjałach. Chociaż współżycie z ręczną robótką wydaje mi się mało pociągające, dla takiej szydełkowej firanki (prawie) wszystko mogłabym zrobić:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało, że specyjały smakowite, to i język ówczesny soczysty :)

      Usuń
  10. Będzie piękna firanki, zwłaszcza, że różyczki są bardzo retro. Wzrusza mnie ta gazetka, czas płynie a pewne rzeczy bywają niezmienne. piesek jest uroczy, wręcz dzieło sztuki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wyjdzie ładnie.
      Ta gazeta to już zabytek ;)))

      Usuń
  11. To jeszcze musisz synową szpanowania firan nauczyć. Takie dziergane na szydełku, labo i drutach, tak, tak wymagają szpanowania. Ale numer, wiesz, w co wdepnęłaś? w razie co służę pomocą, wiem, jak się "firangi szpanuje".......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mateńko...cóż to jest, to "szpanowanie" ?
      Sama mam dziergane szydełkiem firanki i je piorę i prasuję tylko !!!..domniemuję, że to nie jest szpanowanie.

      Usuń
    2. Moja Droga, każda szanująca się gospodyni drzewiej, miała firangi z kordonka i te nie chechłało się, co miesiąc w automacie, ino dwa razy do roku prało, w mydlinach. Potem płukało w "farbce" taki niebieski proszek, ultramaryna, żeby były "krystalicznie białe". Zaś się ową firangę krochmaliło w krochamlu gotowanym z mąki ziemniaczanej. Krochmal musiał być w sam raz nie za gęsty nie za luźny. Zaś trza było wydusić, nie wykręcić, firmankę z nadmiaru tego krochmalu i zabrać się za szpanowanie. w tym celu musiałaś mieć zbitą z deseczke taką ramę w której wokoło było wbitych dużo małych gwoździków. Tą firankę się upinałao na tych gwoździkach i ramnę opierało o wrota stodoły, albo jaki mur. Zima na mrozie, a na święta wielkanocne już na słoneczku. Firanka był równiutko napięta i pachniała powietrzem. Na oknie była sztywna jak blaszka przez długie tygodnie. Na wsi była taka pani, która zajmowała się szpanowaniem, nosiła jej się uprane firmanki i odbierało, gotowe wysuszone. Ot taka to była mecyja firnankowa, ale ja ją bardzo dobrze pamiętam.

      Usuń
    3. Sory za literówki, ale na fotelu mi się jakoś tak klika, pies leży na kolanach.......uczy się szpanowania firan :)

      Usuń
    4. A widzisz, koleżanki mama zajmowała się "szpanowaniem" firanek, tylko u nas się mówiło....po prostu naciąganie :)

      Usuń
    5. a bo u nas w tej wielkopolsce to wszystko takie "przekręcone":))

      Usuń
    6. Nie znałam tego określenia "szpanowanie" firan, ale muszę się starszyzny zapytać, może będą znali. U mnie to było naprężanie firan, pamiętam, że była osoba zajmująca się tym.

      Usuń
  12. Gazeta super! No i plotki! A jak że! Wyciągnięty wniosek ze robótkowego "współżycia" jak najbardziej prawidłowy! Tego się należy trzymać i piękne róże dziergać! Już zazdroszczę firanek:D
    No i psiak się pojawił! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie siedzę i "walczę" z różyczkami :)

      Usuń
  13. Wspolzycie, to wazna rzecz! O takim jednak nie slyszalam:)))
    Piekna Pani, firaneczka bedzie pierwsza klasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nasze babcie "wychowały" się w tych klimatach ;)

      Usuń
  14. Świetna gazeta i na dodatek pouczająca:). Ale za firankę podziwiam. Takie wielkie projekty i na dodatek wzory "zgapione" to dla mnie czarna magia. Tym bardziej czekam na efekt!

    OdpowiedzUsuń
  15. menu zarąbiste:) czekam na firankę jaką zrobisz, pewnie umrę z wrażenia:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę i cieszę się, że zainteresował Cię mój wpis.
Pozdrawiam Beata :)