Zamieszanie remontowe już za mną :)
Chałupka lśni czystością...nooooo okna nie lśnią, przyznaję się bez bicia ;). Przeziębienie mnie sponiewierało i właściwie jeszcze dzisiaj odczuwam jego skutki, bom jakaś słabowita. Tak więc okna zostawiłam na lepsze czasy. Tym bardziej, że malarze okien nie upaprali :)
Uwielbiam taki stan czystości, bo przy okazji różne dziwne kąty przewietrzyłam, paru gratów się pozbyłam.....z rozpędu w "papirach" porządek zrobiłam, a należało im się, bo mimo wielokrotncyh przysiąg składanych samej sobie, mam wieczny "artystyczny bajzel" we wszelkiej maści dokumentach. Nic nie pomagają, kolejne próby segregowania, układania, dzielenia na "kupki"...zawsze nadchodzi moment, kiedy szuflada pęka w szwach a żaden papier nie leży tam, gdzie powinien. Wszelkiej maści rachunki, mniej i bardziej ważne papierki, formują się w jakiś totalny kipisz i straszą mnie papierowymi zębiszczami.
Zapach farby jeszcze się unosi, a ja siedzę sobie teraz w fotelu i kontempluję piękno mojej chałupki, szczególnie jednego sufitu, który od kilku lat, spędzał mi sen z powiek ;)
Jedno zmartwienie z głowy, teraz kolej na nstępne...lada dzień ma się rozpocząć rycie ogódka. A w ogonku czekają jeszcze kolejne "zagwozdki", ale niech czekają, nie mam siły zamartwiać się wszystkim jednocześnie.
Wiosna zbliża się wielkimi krokami......
Beata
Spodobała Ci się któraś z moich toreb?
Chciałabyś mieć torbę wyjątkową, niebanalną ?
Napisz :catinabagg@gmail.com
Kto pyta, nie błądzi :)
Chciałabyś mieć torbę wyjątkową, niebanalną ?
Napisz :catinabagg@gmail.com
Kto pyta, nie błądzi :)
środa, 5 marca 2014
wtorek, 25 lutego 2014
...się zaczęło.....
Człowiek planuje, próbuje nawet przewidzieć......a życie swoje !
Najpierw miał być rozgrzebany ogródek, ale się letko terminy pokitwasiły.
No i jak tak siedzieć i ma się nic nie dziać? No to malowanie z maja przeniosłam na luty...a co!!!!
Kolory wybrałam, pan w sklepie sumiennie je wymieszał. Pierwotny plan był taki, że będę malować własnoręcznie, bo w końcu to nie pierwszyzna dla mnie.
Początkowo front robót, prezentował się nader skromnie, ot kawałek sufitu, dwie ściany.....jeden dzień i po robocie. Z tym, że jakoś te "remonta" wzięły i się rozrosły. No bo jak się pomaluje tu, to tam będzie beeee.....a jak już to "beee"się pomaluje, to następny kąt mryga przykurzonym okiem. Doszły do tego roboty na wysokości, których ze zwykłej drabiny nie da rady osiągnąć. Tak więc nagminne zalatanie jak i zakres prac spowodowały, że zdałam się na fachowców.
Dzisiaj zaczęli, ponoć w piątek skończą....zobaczymy.
Muniek musiał sprawdzić, czy pańcia dokonała dobrego wyboru ;)
Chałupę mam wywróconą do góry nogami,sama nie bardzo wiem gdzie się podziać.
No i jeszcze doszło przeziębienie, które mnie katuje od trzech dni, z przepięknym katarem, który doprowadza mnie do szału!
Dobre tyle, że ręka wróciła do sprawności.
Beata
Najpierw miał być rozgrzebany ogródek, ale się letko terminy pokitwasiły.
No i jak tak siedzieć i ma się nic nie dziać? No to malowanie z maja przeniosłam na luty...a co!!!!
Kolory wybrałam, pan w sklepie sumiennie je wymieszał. Pierwotny plan był taki, że będę malować własnoręcznie, bo w końcu to nie pierwszyzna dla mnie.
Początkowo front robót, prezentował się nader skromnie, ot kawałek sufitu, dwie ściany.....jeden dzień i po robocie. Z tym, że jakoś te "remonta" wzięły i się rozrosły. No bo jak się pomaluje tu, to tam będzie beeee.....a jak już to "beee"się pomaluje, to następny kąt mryga przykurzonym okiem. Doszły do tego roboty na wysokości, których ze zwykłej drabiny nie da rady osiągnąć. Tak więc nagminne zalatanie jak i zakres prac spowodowały, że zdałam się na fachowców.
Dzisiaj zaczęli, ponoć w piątek skończą....zobaczymy.
Muniek musiał sprawdzić, czy pańcia dokonała dobrego wyboru ;)
Chałupę mam wywróconą do góry nogami,sama nie bardzo wiem gdzie się podziać.
No i jeszcze doszło przeziębienie, które mnie katuje od trzech dni, z przepięknym katarem, który doprowadza mnie do szału!
Dobre tyle, że ręka wróciła do sprawności.
Beata
czwartek, 13 lutego 2014
Przerwa, antrakt, postój.......
Dawno mnie tu nie było.
A nie było mnie, bom zarobiona...... po łokcie.....po kokardkę.....po uszy....i co tam komu, do głowy jeszcze przyjdzie. Zasuwam jakbym miała motorek w d..... Jeśli nawet uda mi się złapać wolną chwilę, to zalegam w fotelu w pozycji pół leżącej i właściwie zdycham.
Wszystkie "artystyczne" realizacje poszły w kąt. Pomysły na nowości musiałam odłożyć ad acta....niech dojrzewają.
Dzisiaj przymusowa przerwa w zasuwaniu, bo kontuzji się nabawiłam....ręka mnie rwie jak diabli i nie nadaję się do życia. Opchałam się tabletami, nasmarowałam maściami .....i leżę, i pachnę....kamforą ;)
Kamfora, mało kobieco pachnie...ale mazidło, ponoć ma zdrowie przywrócić...no to się poświęciłam ;)
Więcej nie piszę, bo kończyna nie daje spokoju.
A kiedyś myślałam, że jestem niezniszczalna !!!!!!
Beata
A nie było mnie, bom zarobiona...... po łokcie.....po kokardkę.....po uszy....i co tam komu, do głowy jeszcze przyjdzie. Zasuwam jakbym miała motorek w d..... Jeśli nawet uda mi się złapać wolną chwilę, to zalegam w fotelu w pozycji pół leżącej i właściwie zdycham.
Wszystkie "artystyczne" realizacje poszły w kąt. Pomysły na nowości musiałam odłożyć ad acta....niech dojrzewają.
Dzisiaj przymusowa przerwa w zasuwaniu, bo kontuzji się nabawiłam....ręka mnie rwie jak diabli i nie nadaję się do życia. Opchałam się tabletami, nasmarowałam maściami .....i leżę, i pachnę....kamforą ;)
Kamfora, mało kobieco pachnie...ale mazidło, ponoć ma zdrowie przywrócić...no to się poświęciłam ;)
Więcej nie piszę, bo kończyna nie daje spokoju.
A kiedyś myślałam, że jestem niezniszczalna !!!!!!
Beata
środa, 29 stycznia 2014
Jak to kobieta......
Jak już pisałam, czeka mnie spory remont. Fachowiec został wybrany, wszelkie kwestie ustalone...no czy wszelkie, to się okaże ;) Oczywiście przyszła zima, więc roboty nie ruszyły, czekamy na lepszą aurę, bo to roboty zewnętrzne będą. A ja się zastanawiam, co można by jeszcze zrobić, przy okazji wywracani ogródka do góry nogami
Ogródek będą przekopywać, to może przy okazji,wkopać co nie co? Przenieść jedno, zburzyć drugie, postawić nowe, to nowe pomalować, ze starego zrobić jeszcze starsze, następnie kolejne przenieść, w miejsce przeniesionego postawić zupełnie co innego, a jak to zrobię, to koniecznie muszę tamto usunąć, a szkoda wyrzucać, to może przerobić?........No i przecież w domu przydałoby się stare zdemontować, kupić nowe i zamontować, Jedno zeskrobać i pomalować. Wywalić zużyte, zainstalować dziewiczo nowe.....o i jeszcze tamto odświeżyć......aaaaaaaaa i tu przydałoby się pomalować, a jak pomaluję, to tamto nie będzie pasować do pomalowanego, więc trzeba zmienić na nowe, a jak kupię nowe, to starego nie wywalę, bo szkoda.....no to zeskrobać i pomalować......
Nie muszę chyba pisać, że te wszystkie pomysły kosztowne dosyć.....
I żeby się odstresować, na zakupy pojechałam. Weszłam do pewnego sklepu obuwniczego, zobaczyłam superekstra kozaczki....i tamtego, co to miałam dziewiczo nowe zainstalować, już nie zainstaluję, bo mam superekstra kozaki!!!!
Beata
Ogródek będą przekopywać, to może przy okazji,wkopać co nie co? Przenieść jedno, zburzyć drugie, postawić nowe, to nowe pomalować, ze starego zrobić jeszcze starsze, następnie kolejne przenieść, w miejsce przeniesionego postawić zupełnie co innego, a jak to zrobię, to koniecznie muszę tamto usunąć, a szkoda wyrzucać, to może przerobić?........No i przecież w domu przydałoby się stare zdemontować, kupić nowe i zamontować, Jedno zeskrobać i pomalować. Wywalić zużyte, zainstalować dziewiczo nowe.....o i jeszcze tamto odświeżyć......aaaaaaaaa i tu przydałoby się pomalować, a jak pomaluję, to tamto nie będzie pasować do pomalowanego, więc trzeba zmienić na nowe, a jak kupię nowe, to starego nie wywalę, bo szkoda.....no to zeskrobać i pomalować......
Nie muszę chyba pisać, że te wszystkie pomysły kosztowne dosyć.....
I żeby się odstresować, na zakupy pojechałam. Weszłam do pewnego sklepu obuwniczego, zobaczyłam superekstra kozaczki....i tamtego, co to miałam dziewiczo nowe zainstalować, już nie zainstaluję, bo mam superekstra kozaki!!!!
Beata
wtorek, 21 stycznia 2014
Zachlany......
Wczoraj w kinie byłam.
Nie będę silić się na recenzję.Nie będę oceniać gry aktorskiej.
Film jest brzydki, wstrząsający, paskudny i mądry.
"Pod Mocnym Aniołem" Smarzowskiego, to film brutalny o pijanej rzeczywistości.
Tłumów, nie było. W jednej z większych sal, ledwie część miejsc zajęta.
Pierwsze sceny filmu, wywoływały u moich sąsiadów śmiech ...z każdą kolejną sceną, na sali zapadała coraz głębsza cisza.
Zwykle, po zakończeniu filmu, ludzie wychodząc, komentują to co zobaczyli, śmieją się, często dowcipkują na temat poszczególnych scen. Wczoraj, wszyscy opuszczaliśmy salę kinową w ciszy.
Już samo to, świadczy o tym, że to mocny film.
Wśród widzów nie zabrakło, tych zaopatrzonych w popcorn. Ciekawa jestem, jak im smakował, gdy z ekranu co rusz leciały rzygi.
Beata
Nie będę silić się na recenzję.Nie będę oceniać gry aktorskiej.
Film jest brzydki, wstrząsający, paskudny i mądry.
"Pod Mocnym Aniołem" Smarzowskiego, to film brutalny o pijanej rzeczywistości.
Tłumów, nie było. W jednej z większych sal, ledwie część miejsc zajęta.
Pierwsze sceny filmu, wywoływały u moich sąsiadów śmiech ...z każdą kolejną sceną, na sali zapadała coraz głębsza cisza.
Zwykle, po zakończeniu filmu, ludzie wychodząc, komentują to co zobaczyli, śmieją się, często dowcipkują na temat poszczególnych scen. Wczoraj, wszyscy opuszczaliśmy salę kinową w ciszy.
Już samo to, świadczy o tym, że to mocny film.
Wśród widzów nie zabrakło, tych zaopatrzonych w popcorn. Ciekawa jestem, jak im smakował, gdy z ekranu co rusz leciały rzygi.
Beata
środa, 15 stycznia 2014
Fachowcy
Czeka mnie spory remont. Sama nie dam rady go wykonać....mus poszukać dobrego fachowca.
Próby uzyskania informacji od znajomych, spełzły na niczym.
Przegrzebałam zawartość internetu....z zadowalającym efektem...kierując się intuicją, wybrałam numery telefonów. Próbowałam dogrzebać się jakiś opinii na temat fachowości, znajomości tematu, dotrzymywania terminu ...z tym już nie tak dobrze mi poszło.
Chwyciłam za telefon....i się okazało, że do świeżości internetowych informacji można mieć spore zastrzeżenia. Z kilkunastu, wytypowanych przeze mnie specjalistów, tylko kilku nadal zajmuje się robotami ziemnymi, na których mi zależy. Z tego grona musiałam skreślić tych, dla których przekopanie mojego ogródka, to inwestycja, dla której nie warto wbijać łopatę w grunt.
Tym sposobem "wyłuskałam" trzech specjalistów.
Każdy z fachowców musiał obejrzeć front robót, przekonać się naocznie z jakim problem przyjedzie się zmierzyć. Oczywiście podczas tych inspekcji, określili wartość swoich usług.
I teraz stoję przed dylematem, ponieważ ceny usług są podobne, żeby nie powiedzieć, jednakowe !
Panowie używali specjalistycznego języka, zadawali mi pytania, na które ja blondynka, nie znałam odpowiedzi. Jednym słowem, każdy stworzył wrażenie, że jest fachowcem, nad fachowcami !
Czym mam się kierować, dokonując wyboru firmy?
Który fachowiec zrobiłby na Was lepsze wrażenie?
Ten, który przybył na "inspekcję" pieszo?
A może taki, który przyjechał wypasionym, terenowym samochodem?
Czy taki, który przemieszcza się, nadgryzionym rdzą, pojazdem?
Skłaniam się do wyliczanki..."Ene due like fake, korba borba......."
Beata
Próby uzyskania informacji od znajomych, spełzły na niczym.
Przegrzebałam zawartość internetu....z zadowalającym efektem...kierując się intuicją, wybrałam numery telefonów. Próbowałam dogrzebać się jakiś opinii na temat fachowości, znajomości tematu, dotrzymywania terminu ...z tym już nie tak dobrze mi poszło.
Chwyciłam za telefon....i się okazało, że do świeżości internetowych informacji można mieć spore zastrzeżenia. Z kilkunastu, wytypowanych przeze mnie specjalistów, tylko kilku nadal zajmuje się robotami ziemnymi, na których mi zależy. Z tego grona musiałam skreślić tych, dla których przekopanie mojego ogródka, to inwestycja, dla której nie warto wbijać łopatę w grunt.
Tym sposobem "wyłuskałam" trzech specjalistów.
Każdy z fachowców musiał obejrzeć front robót, przekonać się naocznie z jakim problem przyjedzie się zmierzyć. Oczywiście podczas tych inspekcji, określili wartość swoich usług.
I teraz stoję przed dylematem, ponieważ ceny usług są podobne, żeby nie powiedzieć, jednakowe !
Panowie używali specjalistycznego języka, zadawali mi pytania, na które ja blondynka, nie znałam odpowiedzi. Jednym słowem, każdy stworzył wrażenie, że jest fachowcem, nad fachowcami !
Czym mam się kierować, dokonując wyboru firmy?
Który fachowiec zrobiłby na Was lepsze wrażenie?
Ten, który przybył na "inspekcję" pieszo?
A może taki, który przyjechał wypasionym, terenowym samochodem?
Czy taki, który przemieszcza się, nadgryzionym rdzą, pojazdem?
Skłaniam się do wyliczanki..."Ene due like fake, korba borba......."
Beata
wtorek, 7 stycznia 2014
Finisz :)
Sesja dzienna
Chwilowo dziergania mam po kokardkę ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)