Spodobała Ci się któraś z moich toreb?
Chciałabyś mieć torbę wyjątkową, niebanalną ?
Napisz :catinabagg@gmail.com
Kto pyta, nie błądzi :)

środa, 12 marca 2014

W urzędach....

Czasu nie mam za grosz....
Nie marudzę, wcale nie...tylko czasem sobie ponarzekam. Doba drastycznie mi się skurczyła.
Wszystko załatwiam w biegu i w ciągłym niedoczasie :( A jakby tego było mało, to sprawy tzw. urzędowe spowodowały, że od kilku dni biegnę i pędzę, i próbuję jakoś rozciągnąć każdą godzinę.
A to wszystko na własne życzenie.
Uderzam się w piersi, bo to moja wina jest.
Mam problem z urzędami :(
Sprawy, które wymagają wizyty w urzędzie, odwlekam jak się tylko da. Zostawiam na ostatnią chwilę i dopiero pod presją czasu, mobilizuję się. Wyjątkiem jest urząd skarbowy, szczególnie gdy spodziewam się nadpłaty podatku ;)
Świadomość, że muszę odbyć wizytę, a niejednokrotnie "pielgrzymkę" po urzędach, paraliżuje mnie.
Widmo biegania od pokoju do pokoju z papierkiem w ręce, zdobywanie podpisów i pieczątek...przerasta mnie. Decyzję o "załatwieniu sprawy" odkładam z dnia na dzień.....
I tłumaczę sobie, że urzędnicy to przyjazna nacja, z uśmiechem do petenta i niejednokrotnie z wielkim zrozumieniem dla jego problemu, a mimo to mam w sobie potężny opór.
Doświadczenia z ostatnich dni?....
Pani z uśmiechem udziela informacji, podpowiada jak sprawę załatwić najprościej.
Młode dziewcze, prowadzi mnie do koleżanki i wspólnie rozwiązujemy mój problem.
Kobieta w punkcie informacyjnym sporządza mi wykres, z konkretnymi wskazówkami, "co, gdzie i jak".
I kiedy byłam bliska, zmiany swojego idiotycznego nastawienia do spraw urzędowych, trafiłam do pewnego pokoju, w którym zasiadało dwóch bardzo mądrych panów, dla których nie byłam partnerem do rozmowy. Z prostego powodu.....jak z kobietą rozmawiać o ściekach, płocie, działce, budowie. Co ja, białogłowa mogę wiedzieć na temat swojego własnego domu? Panowie nawet próbowali mi udowadniać, że mojego domu NIE MA !
Wizytacji urzędów jeszcze nie skończyłam,  kolejne doświadczenia przede mną :)
PS.
Próbowałam obfotografować odmalowane ściany , niestety kolory na zdjęciach mają się nijak do faktycznych. Wyobraźcie sobie przekładaniec owocowo-warzywny.....bakłażan spotyka się z brzoskwinią.....ta zaś przytula się do oliwki.
Beata

14 komentarzy:

  1. O matko współczuję...
    Nie cierpię załatwiania spraw urzędowych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawy urzędowe, to nie tylko moja zmora ;)

      Usuń
  2. Czyli lepiej dogadujesz sie z kobietami - urzędniczkami ;) a panowie to frustraci z magistratu. Bo jak to, na ściekasz masz sie znać??

    Powodzenia w ciagu dalszym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No...się okazało, że panowie odporni na mój niewątpliwy czar ;)))))

      Usuń
  3. Ech te urzędy ileż tam nerwów trzeba zjeść:( Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby coraz lepiej jest, ale na zakalca też można trafić :(

      Usuń
  4. ____⋱ ⋮ ⋰
    ____⋯ ★ ⋯★ WITAM MILUTKO ★★
    ____⋰ ⋮ ⋱ ★ ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA★★

    ps
    jak ładnie pisane kolory ścian...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i ja :)
      Kolory okazały się wyjątkowo niefotogeniczne ;)

      Usuń
  5. Pamietasz moj post o urzedasach i biurwach? Pisalam w nim, ze oni maja wladze, a raczej WLADZE i nie zrezygnuja z tego, zeby ja pokazac. Bo w domu juz jej nie maja, gdzies sie w koncu musza wyzyc. A ze juz dawno urzednicy przestali byc powolywani ze wzgledu na kompetencje, a nie pokrewienstwo i znajomosci, wiec jest, co jest.
    Wspolczuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A początek zapowiadał się obiecująco.....a z tą ich WŁADZĄ, masz absolutną rację....niestety ;(
      Wiesz...sama sobie współczuję ...

      Usuń
  6. Och ci urzednicy, a w TV taccy mili sa i usmiechnieci, nie daj sie i walcz o swoje racje.
    Opis kolorow cudny ja juz nawet nie musze ogladac zdjec, poruszylam moja wyobraznie:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki, bardzo miło mi się to czyta:( Niestety na dzień dzisiejszy jestem urzędową biurwą i naprawdę nikomu nie życzę takiej pracy. Może tak trafiłam, ale nie jest to miła, cieplutka posadka! Jestem zabita psychicznie i fizycznie.
    A wystarczyłoby, coby petent przed przyjściem do urzędu choć trochę pozytywnie się nastawił. Sama też jestem klientem innych urzędów i wiem, że jest to wkurzające, jak nie przyjdzie jakaś zwrotka i czekam na swoją decyzję tydzień dłużej. Wszędzie pracują ludzie i ludziska, obojętnie czy urząd czy sklep.
    Uśmiechem naprawdę da się wiele załatwić, oczywiście zgodnie z prawem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację uśmiech czyni cuda...ale nie na wszystkich działa. Moje doświadczenia z urzędami są różne i na pomocnych urzędników również trafiłam :)

      Usuń

Dziękuję za wizytę i cieszę się, że zainteresował Cię mój wpis.
Pozdrawiam Beata :)